Utworzono: czwartek, 29, grudzień 2011 Redaktor

Analiza rynku obligacji

obligacje korporacyjne, XTB, mBankNa początku krótka opowieść. W kilka tygodni temu zapisałem się na obligacje korporacyjne jednej ze spółek oferujących oprocentowanie na poziomie 14% w skali roku. Jak się okazało, pośredniczył w tej operacji pewien bank, a że nigdy wcześniej nie miałem z nim do czynienia, zostałem zmuszony, aby udać się osobiście do ich najbliższego oddziału celem podpisania stosownych deklaracji, w których stwierdzam, że uświadomili mnie o ryzyku inwestycyjnym wszelakiego typu. Przy kolejnych zapisach, w których pośredniczy ten bank, nie będzie już potrzeby ponownych wizyt, więc przystałem na tą propozycję.

Byłem umówiony na konkretną godzinę, z konkretną osobą. Po wejściu wskazano mi stanowisko, gdzie miła pani zajmowała się obsługą klientów inwestycyjnych. Sprawnie przygotowała stosowne dokumenty, rozmawiając w tym czasie ze mną. Początkowo sądziłem, że pytania, które zadaje odnośnie obligacji, na które złożyłem zapis, są częścią testu klienta, aby można było ocenić jego poziom wiedzy i poruszania się w sprawach inwestowania (przy rejestrowaniu się np. w XTB, czy Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych mBanku wypełnia się tego typu testy i uzyskuje łączną ocenę jakości inwestora - określa się to jako „ocena odpowiedniości” i jest wymagane ustawowo).

Jednak pomyliłem się, bowiem pani nie miała pojęcia o produkcie (ogólnie o obligacjach korporacyjnych), w którego ofercie pośredniczyła. Była miło zaskoczona roczną stopą zwrotu, ale to ja musiałem jej tłumaczyć poziom ryzyka inwestycyjnego i miałem wrażenie, że zamieniliśmy się miejscami. Po tej wymianie zdań dopiero miała nastąpić właściwa procedura zaklasyfikowania mnie do jednej z kategorii klientów, ale stwierdziłem, że ta procedura nie ma sensu, bo znam się na tyle na inwestowaniu, że sam wiem, jakie produkty najlepiej mi pasują i wybieram kategorię obligacji korporacyjnych, a nie żadne akcje, struktury, czy fundusze inwestycyjne.

Z podobną sytuacją zetknęła się moja przyjaciółka, która chciała przedłużyć lokatę w pewnym banku, ale po rozmowie z nieudolnym pracownikiem, który wiedział mniej o ofercie swojego banku, niż klientka, postanowiła wypłacić pieniądze z tego trefnego banku i pójść tam, gdzie oferta jest lepsza i nie będzie musiała zakładać konta osobistego.

Ale wróćmy do rynku obligacji. Oto ciekawy artykuł opisujący obecny stan rynku Catalyst:

- Catalyst jest ciekawą alternatywą dla instrumentów dłużnych

 

 

mBank