Utworzono: piątek, 06, maj 2011 Redaktor

Fundusze HSBC - profesjonalizm czy rozrzutność?

Wśród wielu funduszy inwestycyjnych dostępnych w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych mBanku znajduje się cały wachlarz funduszy HSBC. W 2010 roku zainwestowałem 5000 zł w HSBC GIF RUSSIA EQUITY PLN, było to nabycie otwierające (minimalna pierwsza wpłata to 4000 zł). Jak na fundusz akcyjny mają zadziwiająco niskie koszty zarządzania wynoszące zaledwie 2,25% (krajowe fundusze mają 3,5 do 4%).

 

Pewnego dnia otrzymałem przesyłkę (zagraniczną, a nie z krajowego oddziału - cóż za rozrzutność, a może z zagranicy wysłanie jest tańsze?) od HSBC. W kopercie znalazłem prawie trzystustronnicowy raport „Audited Report for the year form 1 April 2009 to 31 March 2010” w formacie A4 na ładnym papierze, druk w kolorze czerwonym i odcieniach szarości (raport roczny dotyczył wszystkich prowadzonych przez HSBC funduszy). Czegoś takiego nigdy spotkałem w przypadku krajowych funduszy i pewnie jeszcze bardzo długo będzie można jedynie pomarzyć o takim potraktowaniu drobnego inwestora.

Po pewnym czasie nie będąc zadowolony z inwestycji, wycofałem całą kwotę ze stratą około 20 zł. W 2011 roku postanowiłem powrócić z drobniejszą kwotą do tego funduszu. Tylko w przypadku pierwszej wpłaty fundusze stawiają barierę minimalnej wpłaty na wysokim poziomie (koszty wprowadzenia nowego klienta do systemu, choć w praktyce dostęp drogą elektroniczną jest w pełni zautomatyzowany). W mBankowym systemie byłem rozpoznany jako klient tego funduszu z kwotą na koncie 0 zł. Logicznie rzecz biorąc nie powinno być przeszkód we wpłaceniu kwoty 1500 zł (brak informacji na stronie mBanku o minimalnej kolejnej wpłacie). System przyjął kwotę bez zastrzeżeń. Jakież było moje zdziwienie, gdy po kilku dniach otrzymałem zwrot pieniędzy z powodu zbyt niskiej kwoty wpłaty. No trudno, pytanie tylko dlaczego system nie odrzucił wpłaty na samym początku? Co ciekawe HSBC nie tylko nie przyjął moich pieniędzy, ale postanowił wysłać potwierdzenie o odrzuceniu wpłaty w formie papierowej z uzasadnieniem „Kwota zlecenia mniejsza od minimum dla pierwszego zlecenia”. Przypominam - to było moje drugie zlecenie kupna w tym samym funduszu.

Taki koszt listu bez operacji zainwestowania pieniędzy to chyba spora rozrzutność? Złośliwy inwestor mógłby pokusić się o serię np. 3999 wpłat po 1 zł i czekać na worek od listonosza z 3999 odmowami przyjęcia. Ocenę zasadności postępowania tego funduszu pozostawiam czytelnikowi. W obecnej sytuacji traci zarówno klient, któremu odbiera się szansę na inwestowanie, a także sam fundusz (tracący pieniądze na przesyłkę papierową) z powodu wadliwie działającego systemu przyjmowania wpłat.