Utworzono: piątek, 24, kwiecień 2015 Redaktor

Nieśmiałe głosy nawiązujące do hossy + dalsze problemy z Catalyst

Początek hossy w I połowie 2015Końcówka tygodnia roboczego, więc czas podsumować bieżące zdarzenia - euro przez pierwsze dni tygodnia spadło poniżej 4 zł, obecnie kurs skacze wokół tej wartości, za to giełda idzie spokojnie i miarowo w górę. Można powiedzieć, że już ponad połowa blogosfery pisze o akcjach w pozytywnych barwach, np. Longterm podaje konkretny argument, że dobre wyniki poprzednich miesięcy funduszy inwestujących na GPW sprawią, że obecne kampanie reklamowe chwaląc się tymi zyskami przyciągną kapitał do tych funduszy, a to pociągnie za sobą wzrost kursów, bo fundusze będą musiały te akcje kupować. Argument dość solidny. Inni już pokazują ciekawe opracowania o etapie oczekiwania na hossę:

- Hossa? Lubię to!

Pamiętać przy tym należy, że sensowniejszym rozwiązaniem jest dobór kilku odpowiednich spółek długoterminowo (pod kątem fundamentalnym) na okres hossy, niż przekazanie środków funduszom, które przejadają nasze zyski, co dobitnie pokazano w analizie ostatnich 10 lat funkcjonowania 12 krajowych funduszy akcji:

- Jak 12 funduszy polskich akcji poradziło sobie przez ostatnie dziesięć lat z indeksem WIG?

A jeśli już ktoś myśli długoterminowo i w mniejszej skali (nie chcąc analizować rynku poszczególnych spółek), to może sięgnąć po bezprowizyjne konto IKE funduszy:

- Dlaczego polecam Ten produkt inwewstycyjny?

catalystSporo dzieje się ciągle na rynku Catalyst, nie sposób odnieść wrażenia, że każdy dzień coś mniej lub bardziej ciekawego przynosi. Specjaliści od polskiego supersamochodu musieli przedłużyć o 2 tygodnie zapisy na swoją emisję obligacji, bo zapewne za mało jeleni (ryzykantów) w to weszło. Pewne światełko w tunelu widać w odniesieniu do spółki VIG, znacznie bardziej zamydla oczy prezes e-Kancelarii (przypominam, że ciągle bierze za ten stołek jakieś pół miliona rocznie dochodu), który zmienia ofertę dla obligatariuszy jego upadającej i niewypłacalnej spółki, tym razem to gruszki na wierzbie w postaci odroczenia na 7 lat połowy długu (emisja obligacji oprocentowanych na 3% - o ile spółka potrafiłaby utrzymać się i zarabiać przez tyle lat). Druga połowa ma być zamieniona na akcje po niekorzystnym kursie (dwukrotnie droższe akcje od aktualnej ceny rynkowej). To lepsze rozwiązanie od poprzedniego, ale ja bym do tych zapisów dodał, że obligacje będą zabezpieczone na majątku prywatnym prezesa, a jego pensja do momentu zwrotu pieniędzy obligatariuszom powinna wynosić jedną średnią krajową - skoro uważa, że spółka może wypracować zyski, to w ten sposób sam siebie zmobilizuje do jak najszybszego odrobienia strat i przedterminowego wykupu obligacji. W przeciwnym przypadku czeka go odpowiedzialność karna (tak powinno się sporządzić dodatkowe zapisy ugody). Kolejne problemy to oczekiwana decyzja o braku spłaty obligacji serii B Uboat-Line, a także nieoczekiwana decyzja nieprzemyślanej formy działalności, jaką jest Czerwona Torebka (w jej przypadku znów pojawia się wątek cypryjski, choć w poniższym komunikacie zabrakło tej ścieżki analizy finansowej poczynań spółki):

- Czerwona Torebka rezygnuje z sieci dyskontów, obligacje w dół

Na zakończenie jeszcze jeden temat przewodni w bankowości 2015 roku, czyli wzrost opłat za korzystanie z kont i kart oraz przy okazji zbiór uwag odnoście bezpieczeństwa korzystania z tych kont:

- Bezpieczeństwo w finansach osobistych – Część II: Bankowość internetowa

 

 

zaczyna się hossa na giełdzie