Utworzono: poniedziałek, 28, luty 2011 Redaktor

Produkty strukturyzowane - kontrowersyjny temat dla inwestorów

lokaty strukturyzowane, bankiProdukty strukturyzowane (tak, dziś wszędzie jest moda na słowo Produkt) to nic innego jak lokata (teoretycznie) z gwarancją zwrotu kapitału i możliwością pozyskania lepszego oprocentowania, niż wskazują rankingi lokat bankowych. No właśnie - jedynie z możliwością, bo zysk zależy od pewnych założeń zawartych w dokumencie ofertowym przygotowanym przez bank lub towarzystwo ubezpieczeniowe. Może to być sytuacja pozytywna, czyli odsetki wypłacone w pełni, częściowo lub wcale! Dlatego to nie lokata, ale produkt, a do tego hazardopodobny.

Niniejszy artykuł jest polemiką dotyczącą tezy, którą przedstawił w lipcu 2013 Łukasz Zymiera na swoim blogu.

Problem w tym, że autor bazuje głównie na dość starych danych i wysnuwa wnioski, posługując się kiepską argumentacją „Wysoka dynamika wzrostu rynku produktów strukturyzowanych, mały udział w oszczędnościach Polaków i niewielki rozmiar w porównaniu z innymi krajami europejskimi”. Skąd wysoka dynamika? Jeśli startujemy z poziomu zerowego (i co jakiś czas spotykamy bessę na giełdzie), to łatwo o przyrosty kwotowe inwestowanych pieniędzy w nowej technice inwestowania mocno promowanej przez agentów bankowych lub innych pośredników finasowych.

Dojenie klientów przez bankiNa siłę mógłbym poszerzyć argumentację Łukasza Zymiery o kilka cech. Po pierwsze ludzie lubią się zakładać, a w praktyce owe produkty strukturyzowane polegają na podjęciu zakładu - co opisaliśmy dokładnie tutaj, czyli wygram, to mam odsetki, przegram - to nie dostanę, ale kapitał mi zwrócą, tyle że inflacja sprawi, iż będzie on miał mniejszą siłę nabywczą. Po drugie - instytucje finansowe wciąż potrafią agresywnie naganiać sobie klientów, pokazując im magiczne wysokie procenty (które są osiągalne tylko, gdy ów zakład wygramy). A niestety ciągle ludzie dają się nabierać - jak to mówią „głupich nie sieją, sami się rodzą”. Złote czasy dla produktów strukturyzowanych może i nadejdą - ale no właśnie - będą to złote czasy nie dla inwestorów, lecz dla tych, co faktycznie mają zapewniony zysk z tych dziwolągów inwestycyjnych - dla pośredników. Nie dajmy się wydoić, jak ta krowa na obrazku!

Ale czy aby na pewno aż tylu naiwnych ludzi jest przy kasie? Podajmy teraz argumenty przeciwne, pokazujące rzeczywisty obraz inwestowania w takie produkty strukturyzowane, który to obraz nie ma się dobrze z punktu widzenia inwestora. Zyskują na tym głównie ci, którzy produkt taki oferują, bo pobierają prowizje, a z jej wysokości nie chcą zrezygnować. W 2013 przy dużych spadkach wskaźnika WIBOR i inflacji dużo trudniej jest skonstruować tą bezpieczną część lokaty, a dokładniej to mało zostaje na część ryzykowną, w której nawet podwojenie zysku przy wygranym zakładzie daje mały zysk łączny produktu strukturyzowanego (przeczytaj o tym, jak samodzielnie zaprojektować taką strukturę). Ten fakt przemawia za nieproporcjonalnym obniżeniem się maksymalnego zysku do czasów sprzed np. dwóch lat.

Koronnym jednak argumentem przeciw korzystaniu z lokat strukturyzowanych są wieloletnie badania średniego zysku w porównaniu do średniego oprocentowania lokat (zwykle bankowe lokaty dają średnio o 1% więcej), a biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w stanie upolować oferty banków lepsze od średnich, to samodzielnie możemy mieć dużo korzystniejsze warunki oszczędzania, niż na produktach oferujących gruszki na wierzbie.

Najlepszym dowodem na to, że jest to ślepa uliczka jest fakt, że serwis Structus.pl, na który powołuje się Łukasz Zymiera (i my także) zakończył w listopadzie 2012 roku swoją działalność polegającą na opisywaniu bieżących emisji takich produktów - bo uznali, że to nie jest temat wart zachodu, skoro rok w rok udowadniają, że te produkty nie dorównują zyskom z lokat bankowych - a przy tym nie posiadają takiej gwarancji, jaką oferuje Bankowy Fundusz Gwarancyjny w przypadku tradycyjnych lokat (zwrot środków do poziomu 100 000 euro przy upadku danego banku).

Czy zatem nastąpi przyrost kwotowy w Polsce w tego typu inwestycjach? Być może, bowiem siła przebicia naszych argumentów i możliwości dotarcia z nimi do inwestorów jest mikroskopijna w porównaniu z tysiącami doradców inwestycyjnych wspieranych pieniędzmi na kampanie promujące takie wysysacze prowizji... Ale czy ten przyrost jest korzystny dla inwestujących? Na pewno NIE!

Pamiętaj - inwestuj tylko w to, co rozumiesz, jak dana oferta wypracowuje zysk i jakie posiada ryzyka inwestycyjne.

 

 

produkty strukturyzowane