Utworzono: czwartek, 01, grudzień 2011 Redaktor

Biednemu wiatr zawsze w oczy... część 2

Racjonalne oszczędzanieMieszkańcy dużych miast mają wiele możliwości do racjonalizacji wydatków. Nie chodzi tu tylko o sprawdzanie i kupowanie poszukiwanych przez nas produktów na Allegro, bo tu każdy, nawet w mniejszych miejscowościach ma te same warunki.

Chodzi o dostęp do tanich sklepów typu Biedronka, czy też do hipermarketów. Pomijając zakupy typu warzywa i owoce, gdzie zależy nam na świeżości, o co dbają drobni sprzedawcy na swych straganach, pozostałe zakupy produktów o długim terminie przydatności warto robić po ich wcześniejszym zaplanowaniu właśnie tam, gdzie jest najtaniej. Nie znaczy to, że mamy brać z półki najtańszą kawę, czekoladę, chleb itd. Jako główne kryterium powinniśmy uznać jakość, którą sami potrafimy ocenić, dobierając dla siebie zbiór najkorzystniejszych produktów - to jest bowiem racjonalne oszczędzanie. Jeśli należymy do tych, którym „starcza do pierwszego” nie musimy od razu starać się o status elity społecznej, bo nie na kupowaniu drogich i markowych produktów to polega... Owszem, warto wydawać więcej na droższe produkty, pod warunkiem, że są tego warte. Snobizmem będzie jednak postawa awersji do kupowania tanich produktów, jeśli są one dobre jakościowo, choć nie są „markowe”.

Przykładowo, wychodząc z domu, często korzystamy z paczek z chusteczkami jednorazowymi, w domu możemy korzystać z pudełek „z niekończącymi” się chusteczkami, jakże są one eleganckie (a tym samym nie tanie). Kiedy jednak dopada nas obfity katar i leżymy zmęczeni nim w łóżku, kompletnie przestaje zależeć nam na owej elegancji i oto nagle przeistaczamy się w człowieka praktycznego, zaczynamy do częstego wycierania nosa używać miękkiego, białego papieru toaletowego - jakże bowiem wydajna staje się w potrzebie taka rolka papieru, a przy tym jaka tania. To prosty przykład, kiedy balansujemy między progami snobizmu i realnego praktycznego podejścia do życia.

A zatem krok pierwszy to dobór odpowiedniej listy zakupów naszych sprawdzonych produktów, potem należy ustalić orientacyjnie, jak dużo danego produktu zużywamy i jak to się ma do jego okresu ważności. Bowiem to pozwoli ocenić, czy coś może być kupowane na zapas, a nie dopiero wtedy, gdy już nam się skończyło. Metoda „idę do sklepu, bo już mi się skończyło” jest najgorsza z punktu widzenia zarządzania czasem, bo jeśli tak postępujemy, to prawie każdego dnia będziemy odwiedzać jakiś sklep i zapewne nie będzie to ten, gdzie dany produkt można nabyć najtaniej. Pamiętajmy, że czas to pieniądz! Jeden z kontekstów zarządzania czasem przedstawiono w artykule:

- Jak zarządzać czasem 2 razy lepiej?

Powinniśmy zapamiętać (zapisać sobie), w którym ze sklepów dany produkt jest najtańszy, po takiej kategoryzacji określamy, jak często należy wybrać się do danego hipermarketu, a jak często zaglądać do Biedronki. I nagle okaże się, że wystarczy jedna wizyta w miesiącu w Auchan, jedna w Tesco i raz w tygodniu bywać w Biedronce czy innym Lidlu, aby mieć wszystkie zakupy pod kontrolą. Ważne, aby nie dopuścić do sytuacji awaryjnych typu „skończyło się”, jednocześnie nie przesadzać z nadmiarem w zakupach, aby nic nie przeterminowało się. W ten sposób można zaoszczędzić nawet kilkanaście-kilkadziesiąt procent na wydatkach. Dodatkowo warto skorzystać z darmowych ulotek, które często zapychają nam skrzynki na listy. Szybko wzrokowo przelatujemy reklamy, szukając tylko produktów, które mamy na swojej liście zakupowej i jeśli trafimy na ofertę typu 3 w cenie 2, możemy ocenić, czy nam się to przyda. Jeśli będzie to przykładowo dobry interesujący nas dezodorant, to jasne jest, że nie przeterminują się nam te 3 opakowania. Z drugiej strony nie należy dać się naciągnąć na taką ofertę, jeśli wcześniej nie mieliśmy tego na liście naszych stałych zakupów. Bo reklamy potrafią jednak kusić...

O oszczędzaniu napisano też nieco w artykule:

- Oszczędzać, ale jak?

Zachęcamy do zapoznania się z poprzednim odcinkiem cyklu:

- Biednemu wiatr zawsze w oczy... część 1

 

 

zarządzanie czasem