Utworzono: czwartek, 26, lipiec 2012 Redaktor

Finroyal - jak spreparować aferę...

Finroyal, TVN, afera, piramida finansowe, KNFPrzez całe 2 miesiące zwlekaliśmy z napisaniem artykułu o działalności Finroyal, nie poddając się owczemu pędowi, jakiemu uległo wiele blogów, które zaczęły atakować tą firmę, obrzucając ją błotem i wmawiając czytelnikom, że to piramida finansowa. Oto przykład z tych najbardziej stonowanych głosów w sprawie:

- Co dalej po aferze Finroyal - do trzech razy sztuka?

A wszystko zaczęło się za sprawą żądnych sensacji reporterów TVN, którzy zrobili materiał o nieścisłościach i rzekomym naruszaniu prawa przez właścicieli spółki.

Owszem, część zarzutów i pytań postawiona została rzetelnie i absolutnie nie staramy się bronić Finroyal. Jednak dla TVN to za mało, dlatego należało sprawę rozdmuchać, manipulując umysłami widzów, wśród których musiało się znaleźć stadko inwestorów, którzy powierzyli Finroyal swoje pieniądze na kontrakty lokacyjne (czyli umowy dwustronne na określony czas i z gwarantowanym oprocentowaniem). Wystarczy sklecić z kilku niekorzystnych dla spółki faktów tezę, że działalność spółki ma charakter piramidy finansowej, a następnie dotrzeć do czynnych inwestorów, którzy wyłącznie pod wpływem TVN postanowili rozwiązać jednostronnie (czyli na żądanie przed terminem) umowę o lokowaniu swych środków. Napędzając takie stado baranów (mowa tu o odruchu stadnym, nie chodzi tu o wydźwięk negatywny, nikogo tym stwierdzeniem nie chcemy urazić) można w krótkim czasie każdą działalność doprowadzić do zatorów płatniczych (ach żeby tak w budowlance każdy zator płatniczy był pod nadzorem prokuratury - mielibyśmy obiecane przez rząd autostrady!), a na to tylko czekają „specjaliści od afer” z TVN, mieniąc się obrońcami uciśnionych. Nie ma to jak spreparować aferę, a potem twierdzić „a nie mówiłem, że coś jest na rzeczy?”.

Jak widać dzisiejszy artykuł jest bardziej o sile mediów, niż o samej spółce Finroyal. Minęło kilka tygodni, dwa reportaże TVN i jak dotąd po przeczesaniu internetu nie udało nam się trafić na masowe relacje osób, którzy mieliby problemy z otrzymywaniem pieniędzy po terminowym zakończeniu umów! Pierwsza wzmianka i tylko o opóźnieniu w wypłacie (i to bez podania, czy było to zerwanie umowy, czy też kontrakt się zakończył) to wpis z 23.06.2012 pod jednym z artykułów z nagonki:

- Finroyal nie wypłaca pieniędzy. Inwestorzy są przerażeni

Wątek, na którym miały pojawiać się ewentualne skargi (na dzień dzisiejszy brak, wątek wygląda na wymarły) pokaże, jak sprawa się rozwinie:

- Finroyal - jak odzyskać pieniądze

I jeszcze jeden świeży wpis:

- Finroyal forum prawne

Co prawda są już zgłoszenia 4 osób do prokuratury od inwestorów (nadal nie ma informacji, czy jest to chęć wypłaty przed terminem na podstawie zerwania umowy przez inwestora), ale jak zwykle prokuratura musi działać w sposób wyważony, bez nadmiernego pośpiechu, aby uniknąć sytuacji, w której zażądanie zamknięcia działalności firmy okaże się bezpodstawne:

- Poszerzone śledztwo ws. Finroyal

Dlaczego mowa o terminowości? Bo TVN stara się sieć panikę, która prowadzi do tego, że ludzie na niekorzystnych dla siebie warunkach starają się zerwać umowę w czasie jej trwania. Choć i tak za słabo zabezpieczyli się przez jednostronnym zrywaniem umów właściciele Finroyal, tworząc umowę kontraktu lokacyjnego.

Prawo przyciągania

Zagubiony podręcznik życia

Oczekuj cudów!

Etyczna manipulacja

Sekret

Pojawiają się w sieci opinie, że każdy powinien mieć prawo do odzyskania swych pieniędzy, a także że biznes oferujący 11-12% w skali roku musi być piramidą, bo to nazbyt piękne oferty. Obie tezy są totalnie bzdurne i każdy inwestor powinien o tym wiedzieć, jakie są reguły gry. Każda firma (nie tylko Finroyal) oferująca produkty inwestycyjne ma (i powinna mieć!) tak skonstruowane umowy, że przedterminowe wycofanie wiąże się z utratą odsetek oraz części wpłaconego kapitału (np. 19,5% w Amber Gold). Wystarczy wziąć jako przykład dowolną wieloletnią polisę inwestycyjną firm ubezpieczeniowych - dlaczego tu nikt nie widzi nic nadzwyczajnego?

Jako przykład tego, jak kiepską wiedzę finansową posiadają nie tylko redaktorzy telewizyjni, ale i prawnicy, możemy zacytować fragment opinii wyrażonej przez pracownika kancelarii prawnej, który nie może uwierzyć w możliwość oferowania 12% odsetek od zainwestowanego kapitału: „oznacza to, że umiejętności osób zarządzających FRL Capital Limited nie tylko przekraczają moje umiejętności, ale również granice mojej wyobraźni, tym niemniej osobiście skłaniam się do poglądu, że nie potrafię sobie wyobrazić mechanizmu działania takiego produktu finansowego, ponieważ tego rodzaju inwestycyjne perpetuum mobile po prostu nie istnieje i istnieć nie może”, więcej szczegółów tu:

- Finroyal / FRL Capital cz. 1

A my się pytamy, czym nadzwyczajnym są roczne odsetki na poziomie 12-14%, jakie oferują obligacje korporacyjne? Czy to znaczy, że emitenci obligacji prowadzą działalność o charakterze piramidy finansowej? Jako przykład można podać obligacje spółki PCZ, które mają najwyższy rating AAA i oferują stałe oprocentowanie w wysokości 14% rocznie!

Panowie z TVN, a zwłaszcza wzmacniający ich tezy autorzy blogów - puknijcie się w głowę, może to sprawi, że zamiast szukać taniej sensacji, zajmiecie się poszukiwaniem atrakcyjnych form inwestowania? Tego typu postępowanie doprowadziło do sytuacji w której żaden normalny etatowy pracownik oddziałów terenowych nie miałby ochoty obsługiwać kolejki inwestorów, którzy w nerwach mogliby zacząć wyzywać ich od złodziei - nic dziwnego, że odziały te są zamknięte. Sama spółka jednak funkcjonuje i obsługa telefoniczna powinna być dostępna. Optimusa zniszczyły urzędy, a Finroyal musiał uznać wyższość „czwartej władzy”- inspirowanej przez odpowiednie lobby bankowe.

Podsumowując, prowadzenie działalności opartej np. na udzielaniu pożyczek (jak w przypadku Amber Gold), zwłaszcza krótkoterminowych jest wysoko dochodową działalnością (przy zachowaniu właściwych zasad zarządzania firmą), a fakt, że tego typu działalności są piętnowane przez KNF, nie oznacza, że firmy te prowadzą działalność, łamiąc prawo. One po prostu nie podlegają nadzorowi tej komisji, bo nie są bankami. To prawda - w przypadku Finroyal nie mamy do czynienia ze spółką, która oferuje tego typu pożyczki na wolnym rynku, ale nie wrzucajmy wszystkich spółek branży parabankowej do jednego worka, powoli bowiem zaczyna się „polowanie na czarownice” wokół wszystkich tego typu spółek.

Nie tylko TVN, ale i prokuratury całego kraju zaangażowane są mocno w sprawdzanie firm z listy ostrzeżeń KNF. To bardzo zniechęca inwestorów oraz samych właścicieli firm, które chciałby robić dobry interes w naszym kraju, dzieląc się zyskami z inwestorami i odprowadzając odpowiednie podatki. Czy nagłośnienie w mediach sprawi, że dobrze prosperująca firma w bardzo zyskownej branży zakończy działalność? Czas pokaże, jedno jest pewne - zarówno firmy pokroju Finroyal jak i Amber Gold nie są zakładane z myślą złej woli o odroczonym w czasie planowanym bankructwie.

Abstrahując od problemów Finroyal, warto zadać sobie pytanie: w którą działalność każdy z naszych czytelników wolałby zainwestować w naszym kraju - w firmę budującą autostrady czy firmę udzielającą pożyczek? Na to niech każdy sam sobie odpowie. Pamiętajmy jednocześnie o roli dywersyfikacji w planowaniu swoich inwestycji.

 

 

KNF