Utworzono: środa, 16, styczeń 2013 Redaktor

eWuś – czy tylko dla wytrwałych?

podatki, ubezpieczenia, płace, ZUSeWUŚ, czyli Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców, działa od 1 stycznia 2013. Nowy system za około 11 mln złotych miał być ulgą dla pracodawców i zbawieniem dla ubezpieczonych. Jak jest naprawdę?

Według założeń nowego systemu pacjenci ubezpieczeni nie muszą przynosić do lekarza żadnych dokumentów potwierdzających ubezpieczenie zdrowotne oprócz dowodu osobistego. Głośno w mediach o rozruchu nowego systemu. W sklepie aplikacji androida do ściągnięcia aplikacja na telefony komórkowe czyli full wypas.Niestety w przychodniach owszem po małej kłótni pod tytułem „nie pokażę wam druku RMUA” (a do tej pory tylko tym można było udowodnić swój tytuł ubezpieczenia) otrzymałem informację, że faktycznie jestem ubezpieczony, a system eWUŚ to potwierdza ale...

I właśnie zawsze w Polsce jest jakieś ale... mianowicie nie otrzymam zwolnienia lekarskiego, jak nie pokażę potwierdzenia ubezpieczenia. Na wielu portalach rozgorzała dyskusja na temat „czy dla kilku procent nieubezpieczonych warto wydać niemałe pieniądze na system udowadniający, że te parę procent faktycznie nie ma ubezpieczenia”.

Pewnie nie warto bo i tak musimy zapłacić za leczenie tych osób bez względu na to czy są bezrobotne, czy pracują za granicą. I tak znajdą sposób na prawo do ubezpieczenia w krytycznym momencie. Podlegając ubezpieczeniu z tytułu rejestracji jako osoba bezrobotna czy prosząc żonę o ubezpieczenie w zakładzie pracy.Obserwując wprowadzane systemy elektronicznej obsługi płatników składek w naszym kraju, uważam, że nie mamy na co narzekać. Program Płatnik, który od 1998 roku do dnia dzisiejszego ma służyć przekazywaniu danych ubezpieczonych w zakładach pracy, jest dość dobrą aplikacją. Przychodnie i szpitale dorobiły się systemów rozliczania za usługi medyczne, a dziś dostały narzędzie do potwierdzania ubezpieczenia każdego Polaka. Czy znów narzekamy niepotrzebnie?

Program Płatnik w dniu wprowadzenia narobił niezłego bałaganu w kartotekach płatników ze względu na niewiedzę w obsłudze i sposób papierowego przekazywania deklaracji oraz ich skanowania. Dziś po tylu latach - przekaz elektroniczny i kontakt ZUS można powiedzieć, że jakoś to działa. Jak będzie z eWUŚ?

Myślę, że informatyzacja jest dobrym kierunkiem, ale mentalność naszych rodaków czasem cofa nas o stulecia w rozwoju i miną lata, zanim wygrzebiemy się z komunistycznych naleciałości, żądając papierka na każdą okazję.

Pracodawcy ze szczęściem w oczach myśleli o raju bez drukowania co miesiąc dokumentów wszystkim pracownikom. Zyska na tym każdy, o środowisku już nie wspomnę. Nie jedno drzewo się cieszy na myśl o tych tonach papieru marnowanych na druki RMUA. A wystarczy numer PESEL i mogę z radochą wejść do dentysty.

Po likwidacji papierowych książeczek ubezpieczeniowych (jak mawiał Wojciech Cejrowski - Republikos of Ubezpieczenios) identyfikacja po numerze PESEL miała być skokiem w przyszłość.

Ale nie cieszmy się, nie u każdego dentysty na razie bez RMUA. Ciągle Polacy boją się, że nikt im za usługę medyczną nie zapłaci. Szpitale nadal żądają dokumentów ubezpieczenia. Liczę na to, że dwa miesiące i wszystko będzie jak należy, tego Państwu i nam życzę. A dziś musimy uzbroić się w cierpliwość i tak opancerzeni leczmy się... - a najlepiej dbajmy o zdrowie, zanim białe kitle będą nam potrzebne.

 

 

ZUS