Utworzono: piątek, 03, czerwiec 2011 Redaktor

Jak wesprzeć konkurencję, czyli strzał w stopę

Cały segment blogów finansowych zasypany został w czwartek artykułami o wprowadzeniu przez mBank opłat za użytkowanie karty debetowej w wysokości 2 zł miesięcznie (24 zł w roku - tyle próbuje wydoić „darmowy” bank elektroniczny z kieszeni swych klientów).

Obecne nagłówki w stylu „Koniec całkowicie darmowego MBanku” wkrótce mogą zamienić się w „Koniec MBanku”, istnieje bowiem przypuszczenie, że to nie koniec „prezentów” tego banku. Można się wybronić przed opłatą, realizując płatności kartą na minimum 100 zł miesięcznie. Ale nie każdy dba o taką systematyczność, wiele osób kupuje np. w Biedronce i nie wypełni warunku (czyżby nie uczyli się na błędach prezesa pewnej partii, że Biedronka jest ważna dla ludu?). A co z obszarami wiejskimi? Tam płacić kartą jest trudno, ale kogo to obchodzi...

Co ciekawe sam mBank nie posiada nawet opcji w swym elektronicznym systemie, która pozwalałaby w prosty i czytelny sposób zrezygnować z karty. Trzeba się zdać na interpretację istniejących opcji, o czym możemy przeczytać w poniższym artykule:

- mBank wprowadza opłatę za kartę debetową

Oto tylko wybrane wypowiedzi samych czytelników blogów:

„Pana prezesa nie obchodzi czy będę narzekał czy nie, ale już na pewno poczuje jak mu nagle klienci pouciekają jako jeden z najlepszych sposobów aby pokazać że opłatom mówi mu NIE.” „Granie kartą debetową w Polsce to chwyt poniżej pasa. Bardzo wiele sklepów ma limity płatności, wiele nie ma terminali w ogóle. A hurtownie z zasady plastików nie obsługują, tylko żywą gotówkę.” „O ile dobrze pamiętam, to właśnie ta karta była jednym z głównych powodów do otwarcia konta w mbanku ;)” „Nie zdziwiłbym się gdy był to początek końca mbanku, a szkoda by było, więc lepiej mbanku nie idź tą drogą :)” „Konto firmowe również zamykam. Teraz zamiast polecać mBank - zacznę namawiać do zamykania kont. GoodBye” „szczerze mówiąc nie wiem czym mBank obecnie chce konkurować na rynku z innymi bankami”

I ta ostatnia wypowiedź dużo mówi. Teraz klientów zyskiwać będą konkurenci, którzy wydają spore pieniądze na reklamy. A upadek wizerunku mBanku stale się utrwala. Miał to być bank XXI wieku, a tymczasem dołączył do stada słoni nakazujących ludowi nieprzerwaną konsumpcję (płać kartą! kupuj! nie myśl! jedz więcej i kupuj pakiet zdrowotny! dzwoń koniecznie z naszą ofertą mBank mobile! itd.).


 

Pierwsze oznaki dojenia klientów można było obserwować przy okazji spadku inflacji, kiedy to zmniejszano oprocentowanie RORów (tak, kiedyś można było jeszcze na tym zarabiać!), aby w końcu zlikwidować klientom możliwość oprocentowania swych ciężko zarobionych pieniędzy. Stało się to normą i choć obecnie inflacja przekracza 4%, to nikt z mBanku nie myśli o przywróceniu starych dobrych zasad. Potem było wprowadzenie płatnych list haseł jednorazowych.

A inne zalety? Konto maklerskie? - prowizja znacznie gorsza od XTB. Supermarket Funduszy Inwestycyjnych? Konkurencja już dogania taką funkcjonalność i mBank nie jest już w tej dziedzinie monopolistą. mLokaty? Co to za oferta, która nie jest w stanie doścignąć inflacji (roczna lokata na 3,8%)? Wcześniej na temat PKO B.P. można było narzekać, ale oni dziś prą do przodu, a mBank się cofa w atrakcyjności. Wkrótce będą to porównywalne usługi i kto wtedy wygra? Bezokienkowy bank, czy bank z tradycją?